Archiwum
Mało nas...
  • Wszystkich wizyt: 242372
  • Dzisiaj wizyt: 19
  • Wszystkich komentarzy: 19673

o mój rozmarynie

Walka była słaba pod względem sportowym. Jeden gryzł i ciągnął z łokcia, drugi przytrzymywał i podobnież chciał nawet potraktować rywala z bani. Obaj się w ringu przegadywali, prowokowali i generalnie podkurwiali nawzajem.  Nie ma o czym rozprawiać.

Nadal lubię Zimnocha za spokój, skupienie, fair play i klasę.

Natomiast Binkowski urzeka mnie swoim naturszczykostwem, prostolinijnością i wiernością pewnym zasadom. Chociaż wątek mu się rwie i sporo jest ten, tego, rozumisz, to jednak pięknie koleś gada w sensie treściowym.
Prościuch z niego, co tu kryć, ale zmiażdżył mnie swoim spiczem końcowym. Może się na starość robię sentymentalny, ale chwyciło mnie coś za gardło, kiedy opowiadał o dziadziusiu, pójściu do kościoła, polskich wędlinkach, patriotyzmie i swojej mamusi, którą za rzadko widuje.

Pozytywna i krzepiąca z niego postać…

Jedna odpowiedź na o mój rozmarynie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>