Archiwum
Mało nas...
  • Wszystkich wizyt: 249665
  • Dzisiaj wizyt: 135
  • Wszystkich komentarzy: 19675
Ostatnie komenty

KSW 27

Za nami emocje związane z sobotnim KSW. Przeżywaliśmy to, jak zwykle zresztą, wespół w zespół. Tyle że przy błogosławionej pomocy zdobyczy XXI wieku. Czyli telefonów, internetów, skajpów i innych pay-per-wiów.

Mnie tym razem jakoś nikt specjalnie nie poruszył. Owszem, Khalidov ładnie załatwił niepokonanego dotąd Brazylijczyka, ale nie było w tym jakiejś nadzwyczajnej wirtuozerii, malowniczości czy dynamizmu. Ot, poleżeli, poleżeli, po czym Falcao zabębnił zdrową ręką o glebę. Czyli się poddał.

My Loving Father bardzo był rozczarowany wystąpieniem Pudziana, który prał się bezbarwnie, fizolsko i bez polotu. Mamedowi kibicował, owszem, ale – podobnie jak ja – nie piał z zachwytu. I tylko skomentował, w nawiązaniu do ostatnich przedeuroparlamentarnych wystąpień Adamka, że chyba nie będzie pary z nich.

Natomiast największym hitem KSW 27 było dla mnie odkrycie, że My Loving Mother jest wielką fanką Karoliny Kowalkiewicz. Jeśli wierzyć naocznym świadkom, oglądała całą walkę z ogromną uwagą oraz zaangażowaniem, pokrzykując i zagrzewając Karolę do walki.

Dumny jestem z takiej Matki.

 

5 Odpowiedzi na KSW 27

Odpowiedz na „autorAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>