Archiwum
Mało nas...
  • Wszystkich wizyt: 242368
  • Dzisiaj wizyt: 15
  • Wszystkich komentarzy: 19673

madame sonia – reaktywacja

 

Kojarzycie jeszcze, Drugare, taką Madame Sonię z Brodłeju czyli wróżkę, która mi swego czasu zasunęła mroczną przepowiednię o tańczącym ze śmierciami oraz zdychającym kocie? No więc Miłoszek, w poszukiwaniu mocnych wrażeń udał się do Sonii po raz kolejny. Tak po prawdzie, to jego inauguracyjna wizyta jak gdyby nie doszła do skutku, gdyż zawitał tam wtedy upalony i po kilku głębszych. W związku z czym, wróżka stwierdziła, że tych klientów nie obsługujemy  i Miłoszka odegnała. A zajęła się mną. Nieważne.

Tym razem Miłoszek przygotował się lepiej, czyli nic nie smażył ani tym bardziej nie oliwił, jeśli nie liczyć kilku promili błąkających się po jego organizmie od wieczoru poprzedniego. Poza tym znieczulić się od nowa byłoby o tyle trudne fizykalnie, że Sonia wyznaczyła spotkanie na dziesiątą rano. A od nas z dzielni do Brodłeju kawałek jednak jest. I tak ze czterdzieści minut trzeba dyndać.

Sesja od samego początku szła trochę pod górkę, gdyż Sonia stwierdziła, że aura jest nieprzezroczysta a zapory mocne, w związku z czym nie może ona dotrzeć do najgłębszych zakamarków Miłoszkowej duszy. Ale żeby nie stracić honorarium (od ostatniej wizyty podrożało o pięć dolców, tak na marginesie), rzutem na taśmę zaproponowała Miłoszkowi, że mu poda przybliżoną datę śmierci.

Rozważywszy wszelkie za i przeciw, Miłoszek uznał, że może takiej informacji nie dźwignąć, toteż pięknie podziękował. Na co, niezrażona Sonia wysunęła kolejną ofertę, polegającą na wybraniu z kilku odręcznie wypisanych przez pacjenta osobników tego, który najszybciej odejdzie do krainy wiecznych łowów.

Ta zabawa spodobała się Miłoszkowi zdecydowanie bardziej, więc tak trochę na pałę wrzucił do maszyny losującej: swoich rodzicieli, swojego trudnego brata oraz… mnie. Po krótkim namyśle, nie bez świądu interesownego, do listy dodał Ciocię Rysię z Belgii. Po której – kierowany wrodzoną naiwnością oraz bezbrzeżnymi pokładami niczym nie uzasadnionego optymizmu – spodziewa się otrzymać jakiś spadek.

Wróżka Sonia rzuciła okiem na listę, przesunęła nad nią grabiami, na moment się zacukała, po czym stwierdziła, że aura wokół miłoszkowych rodzicieli jest gęsta i niejednoznaczna, Ciocia Rysia ma przed sobą jeszcze kilka dekad słodkiego, miłego życia, natomiast najmocniejszym kandydatem na umarlaka jestem ja. Dostrzega we mnie bowiem złogi niedobrej energii, której poziom jest w stanie oszacować na dziewięćdziesiąt procent z lekkim hakiem. Numerologicznie w temacie mojej skromnej osoby również wychodzi sraka…

-  Jedno mnie zastanawia – przerwałem Miłoszkowi, gdyż mnie ta litania trochę zaniepokoiła. – Jak ty zrozumiałeś te niuanse, skoro nie potrafisz się dogadać w głupim spożywczaku albo na poczcie i wszystko muszę za ciebie załatwiać?

- Jakoś zrozumiałem – odrzekł Miłoszek – u Madame Sonii spłynęła na mnie jasność i wszystko kumałem. Poza tym dostałem od niej przekaz.

- A nie było tam takiego przekazu, żebyś się wziął do jakiejś roboty? Ile ostatnio popracowałeś w tym Save On Foods? Trzy tygodnie?

- Prawie pięć – odparł Miłoszek butnie. - Odszedłem w aurze nieporozumień, uprzedzeń rasowych oraz wzajemnych oskarżeń. Poza tym była tam zła energia, która blokowała mój samorozwój.

Trzymajcie mnie.

 

9 Odpowiedzi na madame sonia – reaktywacja

Odpowiedz na „~PATRASOVAAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>