Archiwum
Mało nas...
  • Wszystkich wizyt: 249665
  • Dzisiaj wizyt: 135
  • Wszystkich komentarzy: 19675
Ostatnie komenty

normalnie o tej porze

Jak co roku o tej porze, zbiera mi się na wspominki oraz pogawędki starego bacy. Okazją są oczywiście urodziny Taty. Który kończy dziś 75 lat. Wiek jest to słuszny, choć wszystko zależy od spojrzenia. Swego czasu wyhandlowałem od koleżanki gazetkę zagraniczną w całości poświęconą formacji Guns N’ Roses. Struchlałem przeczytawszy, że Axl Rose ukończył 25 lat, co mi się naówczas wydało wiekiem matuzalemowym (sam dobiegałem dwudziechy). Ale do rzeczy.

Fejsbunio przypomniał mi moje strofy sprzed lat czterech, kiedy to podzieliłem się z Szanownymi Czytelnikami historią o Łapce napotkanym w Chałupach. Ha. Okazuje się, że będąc pacholęciem, które na chleb jeszcze mówiło wieszak, zapamiętałem tylko co słabsze fragmenty gry. Podczas gdy wyjazd był to bardzo gwiazdorski i przygodowy. My Loving Father wprowadził jednak ostatnio liczne aktualizacje wnoszące do naszego ówczesnego pobytu w  Chałupach nieco inny koloryt.

Po prawdzie, to nie mogłem być naocznym świadkiem wszystkich tych zdarzeń, bowiem rozgrywały się one o porach mocno niemłodzieżowych, kiedy albo zasypiałem tuląc do siebie pluszowego tygryska, albo też przewracałem na siódmy boczek śniąc o Piaskowym Dziadku, tudzież innym Żwirku i Muchomorku. I tak na przykład, kiedy ranne wstawały zorze, brzegiem Zatoki Puckiej Kalina Jędrusik ganiała się ze swoim ówczesnym miłośnikiem. Z relacji Taty wynikało, że to raczej on uciekał, a ona go goniła z włosem oraz peniuarem rozwianym. Po czym, w okolicach przystani kutrowej widocznej z naszych okien godzili się burzliwie i namiętnie. A mewy nad ich głowami ósemki kreśliły.

I był to moim skromnym zdaniem najmocniejszy akcent chałupowej rzeczywistości. Przy którym nie robiły już większego wrażenia scenki z melancholijnie ufiflanym Henrykiem Bąkiem zasiadającym na tarasie baru Fregata. Albo artyści pokroju Czterdziestolatka, Maklakiewicza czy Kłosowskiego, przechadzający się na mniejszej lub większej bombie jedyną ulicą miasteczka.

Ale nie o tym ja chciałem. Na chwilę zeskoczmy więc na Ziemię z krainy Pierdololo i przejdźmy do meritum. Wczoraj, w legendarnej pobierowskiej lodziarni Szkolnickiego, do mojego stolika przysiadł się mężczyzna. Który, po serii narzekań na bolące plecy oraz korki na S3, nie omieszkał poinformować zebranych, że liczy już sobie ni mniej ni więcej tylko siedemdziesiąć pięć lat. Ha. Daleki jestem od jakichkolwiek porównań, ale nie oszukujmy się. My Loving Father wygląda jak syn wspomnianego jęczącego dziadeczka, który dysząc i świszcząc, ze zbolałą miną oczekiwał na przyniesienie mu do stolika gofra z bitą śmietaną i jagodami.

Rekapitulując – Wszystkiego Najlepszego, Młodzieńcze.

 

 

3 Odpowiedzi na normalnie o tej porze

Odpowiedz na „~PanMiłoszAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>